Kategoria: kredyty

Budowlane prosperity nadciąga 16. lutego 2015 12:44:00 Finanse, kredyty Komentarze (6)
linkologia.pl spis.pl
Nowe rekordy ustanawiają deweloperzy w rynku sprzedaży mieszkań. Polacy stają się bardziej zasobni i wybredni. W ciągu ostatnich lat ceny mieszkań spadły, a płace o znacząco wzrosły. Do tego trzeba doliczyć niskie stopy procentowe, dzięki którym mamy tańsze kredyty. Przez okres kryzysu wiele osób odkładało decyzję o zakupie mieszkania na później, ale czy może być 
taniej? 

Krysys w skrócie.
Z wysokiego konia spadł niejeden deweloper, kiedy w 2012 r. rynek nasycił się mieszkaniami i nadszedł kryzys w branży budowlanej. Istotną rolę odegrała nowowprowadzona ustawa deweloperska, która wprowadziła rygorystyczne kryteria sprzedaży mieszkań. Mali deweloperzy często nie byli w stanie przeskoczyć tej poprzeczki i musili wycofać się z biznesu. Teraz, 
gdy branża staje na nogi, deweloperzy odżywają.

Mały czy duży?
Podobnie jak w sektorze bankowym, po serii upadłości, zaczęły się wielkie porządki. Ryzyko stanowi dla wielu graczy ogromną barierę wejścia, dlatego w dzisiejszych czasam całkiem nowi deweloperze zdarzają się rzadko. Okres burzy zakończył się umocnieniem na ogół większych przedsiębiorstw. W Warszawie na przykład wyraźnie widać konsolidację największych firm. 
Głównymi markami są tutaj Robyg, Dom Development, Marvipol, Budimex Nieruchomości i J.W. Construction.

Czego oczekuje klient?
Budowowa mieszkań i lokali to niełatwy biznes. Trzeba przeprowadzać skomplikowane procesy inwestycyjne, wspomagać się kredytami na wysokie kwoty, ale przede wszystkim pogodzić to wszystko z potrzebami klientów. A Ci są coraz bardziej wymagający. Deweloperzy prześcigają się z ofertami dla klientów i w ostatnich latach znacznie poprawili standard budowania. Lokalizacja jest podstawowym czynnikiem stanowiącym o atrakcyjności nieruchomości. Największe wzięcie mają dobrze skomunikowane projekty w pobliżu dużych skupisk pracy. 

Mieszkanie na wynajem.
Przy obecnym poziomie stóp procentpowych depozyty bankowe nie są konkurencją dla nieruchomości. Coraz więcej Polaków kupuje mieszkania przeznaczone na wynajem. Oprócz przychodów z czynszu, po pewnym czasie mogą liczyć na wzrost wartości nieruchomości.

Ceny pną się w górę. 
Po kryzysie z 2012 r. powróciła już równowaga. Polska to kraj z jednym z największych zapotrzebowań na mieszkania. Trudno, aby w kraju rozwijającym się, gdzie mamy do czynienia z dużym poputem, ceny mieszkań zaczęły spadać. Ceny działek, podobnie jak koszty robót budowlanych pną się górę. Wielu deweloperów posiada działki, które kupiło za wiele niższą cenę niż obecnie, ale raczej nie warto spodziewać się, aby z tego powodu obniżali ceny swoich 
mieszkań. Może w takich sytuacjach co najwyżej klienci będą mieli większe możliwości negocjacji. Może.

 Agnieszka Piątkowska - Gemini Polska - 16 lutego 2015 r.

Krajobraz po „franku” 02. lutego 2015 12:38:00 Finanse, kredyty Komentarze (2)
linkologia.pl spis.pl

Po nieco dwóch tygodniach, od zaskakującej decyzji SNB, kurs CHF/PLN powoli zaczyna spadać. Burza medialna i protesty osób zadłużonych w tej walucie, uświadomiły Polakom jakie ryzyko niosą kredyty walutowe.

 

Ile osób wypowiadających się w tej sprawie, tyle opinii i argumentów. W roku wyborczym temat osób zadłużonych w CHF stał się głównym tematem wypowiedzi dużego grona polityków. Zachowując resztki obiektywizmu, niestety trzeba przyznać, że dwie strony umów kredytowych: Klient-Bank, są współwinne obecnej sytuacji. Kredyty zaciągane przed dekadom z jednej strony kusiły Klientów niższą ratą niż kredyty zaciągane w PLN, a z drugiej strony czasami narzucały konieczność ich wzięcia ze względu na wyliczenie zdolności. Sektor bankowy chcący być w czołówce rentowności, chciał sprzedawać duże wolumeny i rekomendował kredyty walutowe. Teoretycznie dwie strony na tym korzystały, ale żadna ze stron nie doszacowała ryzyka związanego ze wzrostem kursu walutowego.

 

Pomysłów na udzielenie pomocy „frankowiczom” jest wiele. Część populistyczna ściera się z częścią oparta o wyliczenia i prognozy. Ale kto ma rację? No właśnie nie ma złotego środka. Kurs CHF jest nie jest bezpośrednio zależny od banków hipotecznych, nie jest uzależniony od osób mających kredyt w tej walucie ( nie tylko mieszkających w Polsce), a tym bardziej nie jest uzależniony od propozycji polityków. Każda propozycja rodzi koszty dla zadłużonych, banków i dla obywateli. Martwi brak zainteresowania zadłużonymi w PLN i innych walutach niż CHF, którzy mają także problemy ze spłatą swoich kredytów mieszkaniowych. Dla nich nie przedstawia się żadnych propozycji mechanizmów zabezpieczających.

 

Płynący wniosek z całej tej sytuacji, to dokładna kalkulacja ryzyka i nie zakładanie stałości parametrów, takich jak kurs walutowy. Głośnie demonstrowanie i stawianie się w roli ofiary przez „frankowiczów” powinno być poprzedzone samokrytyką i brakiem przerzucania odpowiedzialności na otoczenie. Cała sytuacja świadczy także o słabości mechanizmów nadzorujących sektor bankowy i tak jak w przypadku afery Amber Gold, wszelkie regulacje zostały wprowadzone za późno.

 

 Damian Tosnowiec - Gemini Polska - 2 lutego 2015 r.

Najtańszy „pieniądz” w historii. 09. października 2014 12:14:00 Finanse, kredyty Komentarze (1)
linkologia.pl spis.pl

Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej solidnie obniżyła stopy procentowe. Od dzisiaj stopa referencyjna wynosi 2 proc. (wcześniej było to 2,5 proc.). Jednocześnie mocno spadła też stopa lombardowa – z 4 do 3 proc. Banki będą teraz taniej pożyczać pieniądze od siebie nawzajem, ale także od nas, w formie depozytów. Co odznacza to dla konsumentów?

Tańsze kredyty i jeszcze niższe oprocentowanie lokat. 

Jakie są skutki tej decyzji? Obniżka stopy lombardowej przełoży się na maksymalne oprocentowanie kredytów gotówkowych z16 do 12 proc., co istotnie wpłynie na raty. Także kredyty samochodowe i hipoteczne będą tańsze. Oprocentowanie dwóch ostatnich, jeśli ktoś już spłaca zadłużenie, powinno spaść. Jeśli mamy „gotówkę”, niekoniecznie to nastąpi, gdyż zależy to od zawartej umowy. 

Dla kredytobiorcy pożyczanie będzie teraz korzystniejsze, ale wiąże się to także z mniejszym zyskiem z lokaty. Teraz bankom jeszcze bardziej nie będzie opłacało się pożyczać od nas pieniędzy w formie depozytów oprocentowanych powyżej 2 proc.

Co wpłynęło na decyzję o tak drastycznym obniżeniu stóp procentowych? Obecnie w Polsce mamy do czynienia ze zjawiskiem deflacji, a obniżka to broń do walki z nią. Celem Narodowego Banku Polskiego jest utrzymanie inflacji na poziomie 2,5 proc. Jej tempo uzależnione jest od wzrostu gospodarczego. Wzrost gospodarczy natomiast nakręcany jest dzięki polityce monetarnej RPP, która właśnie obniżyła stopy, aby społeczeństwo chętniej się zadłużało.

Niewykluczone, że w najbliższym czasie będziemy mieli do czynienia z kolejną obniżką stóp procentowych. To ważny moment, aby zainteresować się swoim kredytem.

 

  Agnieszka Piątkowska - Gemini Polska - 9 października 2014

Wzrost, a rozwój gospodarki Polski 21. lipca 2014 17:26:00 Finanse, kredyty Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

Stan gospodarki najczęściej oceniamy po napływających danych makroekonomicznych. W bieżącym miesiącu mogliśmy poznać inflację,która rok do roku wyniosła 0,3%, stopy procentowe nie uległy zmianie i pozostają na poziomie 2,5%, wynagrodzenie w sektorze korporacyjnym wzrosło o 3,5%, stopa bezrobocia spadła do poziomu 12,5%. Czy jednak te pozytywne dane przekładają się na nastroje wśród właścicieli mikrofirm?

 

Czynna praca z Klientami codziennie dostarcza opinii ludzi, którzy zdecydowali się na samozarudnienie, jako alternatywę do pracy na etacie lub chcących realizować swoje życiowe pasje. Odrzucając z tych opinii naturalny dla Polaków sceptycyzm , można się doszukać dość istotnych problemów, które trapią polskich przedsiębiorców.

 

Przeważająca większość rozmówców deklaruje spadek przychodów w pierwszym półroczu 2014 roku, który wiąże się ze spadkiem ilości zamówień i koniecznością obniżenia cen za produkty i usługi. Determinuje to ich nastwawienie do inwestycji i rozwoju swoich firm. Posiadając kapitał nie chcą podejmować decyzji o jego alokowaniu, w obawie o brak sygnałów poprawiających koniunkturę w ich branżach. Wszyscy rozważają możliwość zwiększenia zatrudnienia, jednak decyzje hamują wysokie koszty związane z zatrudnieniem pracowników. Rok 2014 jest rokiem przejściowym w rozdysponowywaniu środków unijnych, co skłania przedsiębiorców na odkładanie decyzji o zakupie środków trwałych na kolejny rok. Podmioty decyzdujące się na zakup chętniej wybierają leasing, ponieważ jest łatwiej dostępny w porównaniu do kredytów firmowych. Wszyscy rozmówcy zgodnie potwierdzają, że mają trudności z pozyskaniem najnowszej technologii i rozwiązań, ponieważ ich dostępność i cena znacznie przewyższa możliwości respondentów. Praca na gorszej jakości sprzęcie i z użyciem starszej technologii nie pozwala im być tak konkurencyjnymi jak duże korporacje.

 

Nastroje przedsiębiorców można skorelować z sytuacją na GPW, gdzie od dłuższego czasu pozostaje ona w trendzie horyzontalnym. Chyba już czas na znacznie silniejsze bodźce niż polityczne przepychanki i kreowanie „zielonej wyspy” za pomocą danych statystycznych!

Damian Tosnowiec - Gemini Polska - 21 lipiec2014 17:26

TORA-TORA-TORA! 03. marca 2014 10:10:00 emerytura, Finanse, kredyty Komentarze (2)
linkologia.pl spis.pl

TORA-TORA-TORA!

Z pozoru podobne pojęcia jak potrzeba i cel, mają zgoła odmienne znaczenie w
dziedzinie finansów.

Potrzeba, to coś czego potrzebuję dzisiaj! Potrzeba to coś mocnego!
Potrzeba to potrzeba posiadania! Potrzebuję mieszkania, potrzebuję samochodu,
 potrzebuję jechać na wczasy. Dlaczego? Bo mieszkam na łóżku piętrowym z
młodszym rodzeństwem, a są w życiu momenty gdy jest to krępujące. Bo jeżdżę
MPK, a są momenty gdy jest to nie do zniesienia. Bo od lat spędzam wakacje u
rodziny na wsi, a nie przepadam za tą rodziną zbytnio. A za wsią to już w
ogóle. Otaczająca mnie rzeczywistość pobudza do działania. Potrzeba jest tu
i teraz!

Cel, to coś do czego dążę. Cel jest daleko. Gdzieś tam w przyszłości. Celem
jest uzbieranie tyle, by spłacić kredyt hipoteczny. Celem jest
zabezpieczenie przyszłości moich dzieci. Celem jest zabezpieczenie mojej
emerytury. No zaraz, zaraz  A jak dostanę spadek i spłacę kredyt hipoteczny?
 A jak z dziećmi się pokłócę? A jak emerytury nie dożyję? To po co się
zarzynałem i co miesiąc odkładałem?!

Rynek finansowy oferuję oczywiste zaspokojenie moich potrzeb - kredyt.
Kredyt hipoteczny, kredyt samochodowy, kredyt gotówkowy -  wszystko, szybko i
sprawnie. No co?! Przecież ja też zmuszę mieć coś od życia! Chcę mieszkać
godnie. Chcę jeździć dobrym samochodem. Chcę modne ubranie i nowoczesny
komputer. Raty trzeba spłacać? Trudno, przynajmniej mam za nie coś
namacalnego.

Odkładać? Nie. Nie bardzo. Z czego? Przy tych ratach?! Może, ale to od
przyszłego roku. Może będzie lepiej
Polacy bardzo chętnie obciążają swój budżet rodzinny w 50% ratami kredytów
(maksymalny dopuszczalny limit Rekomendacji S). Niestety, niechętnie
odkładają 10% dochodu na swoją przyszłość.
A co będzie gdy noga się potknie i zarobki spadną. Z czego będę płacił raty,
nie mówiąc już o realizacji wspomnianych celów rodzinnych?

A co mi tam, TORA-TORA-TORA! A nóż nie dożyje

 

 

Konrad Dziubek - Gemini Polska - 3 marzec 2014 10:10

mahcok-eic | klaudiadd | edyta7 | rtyeg | mon | Mailing